Miłosierdzie silniejsze niż grzech – Jacques Fesch

Jacques Fesch urodził się w 1930 roku w Paryż. Dorastał w zamożnej rodzinie, ale jego życie od młodości było pełne chaosu, buntu i braku sensu. Miał żonę i córkę.

Marzył o ucieczce – dosłownie i symbolicznie. Chciał kupić jacht i wyruszyć w świat, zostawiając za sobą wszystko.

Aby zdobyć pieniądze, w 1954 roku dokonał napadu na kantor. Plan się nie powiódł. W trakcie ucieczki zastrzelił policjanta.

Został aresztowany i skazany na karę śmierci.

Na tym etapie jego historia wygląda jak wiele innych – dramat, przestępstwo, wyrok. Ale to dopiero początek.

W celi śmierci w więzieniu La Santé zaczęło się coś, czego nikt – a najmniej on sam – nie przewidywał. Początkowo był pogrążony w rozpaczy i gniewie. Jednak stopniowo zaczął się otwierać. Dzięki rozmowom z kapelanem i lekturze duchowej – szczególnie Pisma Świętego – w jego życiu dokonał się głęboki przełom. Z człowieka zamkniętego i zbuntowanego zaczął stawać się człowiekiem modlitwy. Jego nawrócenie nie było chwilowym wzruszeniem. Było procesem – bolesnym, szczerym i radykalnym.

Zaczął pisać dziennik. Z tych zapisków wyłania się człowiek, który odkrywa Boga nie jako ideę, ale jako Osobę: Boga miłosiernego, Boga, który nie cofa się nawet przed największym grzesznikiem.Jacques pisał o swoim grzechu bez usprawiedliwień. Nie usprawiedliwiał swojej winy. Powoli odkrywał coś zdumiewającego – że miłosierdzie nie jest nagrodą za dobro, ale odpowiedzią Boga na ludzką nędzę.

W 1957 roku wykonano na nim wyrok śmierci. Dla świata był przestępcą. Dla Kościoła – znakiem nadziei.

Jego ostatnie słowa i zapiski świadczą o głębokim pokoju, ponieważ odnalazł sens.

W jednym z wpisów napisał: „Moje życie było zmarnowane, ale Bóg uczynił z niego coś pięknego.”

Ujawnia się tutaj istota miłosierdzia: nie usuwa ona konsekwencji czynów, ale przemienia serce człowieka.

Historia Jacques’a Fescha stawia niewygodne pytanie: czy naprawdę wierzymy, że Boże miłosierdzie jest dla wszystkich?

Jego życie pokazuje, że nie ma takiej winy, której Bóg nie chciałby przebaczyć, a człowiek nie jest  „stracony”, dopóki trwa życie.

W świecie, w którym często dzieli się ludzi na „dobrych” i „złych”, historia Jacques’a Fescha przypomina, że: nawrócenie jest możliwe nawet w najbardziej dramatycznych okolicznościach, a Bóg działa nawet tam, gdzie my przestajemy mieć nadzieję.

W 1993 w Paryżu został otwarty proces beatyfikacyjny Jacques’a Fescha i od tej pory przysługuje mu tytuł Sługi Bożego (Servus Dei).

Z “Dzienniczka” Siostry Faustyny:

„Dusza w ostatniej chwili, jeśli tylko chce, może dostąpić łaski nawrócenia.”    Dz. 1486
“Napisz: nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, otwieram wpierw na oścież drzwi miłosierdzia Mojego. Kto nie chce przejść przez drzwi miłosierdzia, musi przejść przez drzwi sprawiedliwości…” Dz. 1698

Miłosierdzie Boga sięga aż do ostatniego ludzkiego oddechu. Jak pisała św. Faustyna, dusza nawet w godzinie śmierci może się nawrócić — ale musi chcieć przyjąć łaskę.

Największą tragedią nie jest więc grzech, lecz serce, które zamyka się na miłosierdzie.

       Historia Jacques Fesch nie kończy się na wyroku. Kończy się spotkaniem — z Bogiem, którego wcześniej nie znał. To nie jest opowieść o ucieczce od kary, ale o przemianie serca.   O człowieku, który w ostatnich godzinach życia odkrył coś, czego nie znalazł wcześniej: sens, pokój i nadzieję.

I może właśnie dlatego jego słowa uderzają tak mocno:

„Musimy modlić się nieustannie. Nie boję się umrzeć, ale boję się nie umrzeć jako chrześcijanin. Życie jest jednak wielkim błogosławieństwem.”

To zdanie pokazuje, że największym dramatem człowieka nie jest śmierć — ale życie bez Boga. Oby to było i Twoje odkrycie, póki jest jeszcze czas, czego z serca Ci życzę.

 

You May Also Like