2 maja. Wspominam dziś figurkę w małej mazowieckiej wiosce, gdzie mieszkali babcia i dziadek. Jako dziecko szedłem tam z babcią, trzymając ją za rękę, trochę jeszcze niepewnie, trochę z ciekawością, ale z poczuciem, że dzieje się coś ważnego.
W majowy wieczór ok godz 19.00 gromadziły się gospodynie, aby się modlić do Matki Najświętszej i prosić ją o dobre plony, zdrowie, zgodę w rodzinach.

Zapadała cisza po gwarnym dniu wiejskich spraw. Miękkie światło zachodzącego słońca i ludzie, którzy przychodzili z potrzeby serca. Pan Stanisław (jedyny mężczyzna wśród kobiet) siadał w pierwszej ławce i zaczynał śpiew – prosto, szczerze, bez udawania. Litania do Matki Bożej niosła się po polach, a jej słowa – choć wtedy nie do końca dla mnie zrozumiałe – zapadały gdzieś głęboko w duszy.
Pamiętam zapachy. Polne kwiaty przyniesione do figurki i świeżość wieczoru. I piękne róże!
To nie był tylko zapach natury – to był zapach sacrum, obecności czegoś większego, czegoś, co przekraczało codzienność. W tym wszystkim było coś niemal mistycznego, choć nikt nie używał takich słów.
Babcia nie tłumaczyła teologii. Ona ją żyła. Uczyła modlitwy nie przez wykład, ale przez obecność i różaniec w ręku. Przez to, że klękała, że śpiewała, że trwała. Choć byłem dzieckiem mocno kręcącym się, szczególnie podczas śpiewu litanii, babcia swoim łagodnym spojrzeniem przywoływała do opanowania i modlitwy.
Dziś rozumiem, że te spotkania przy figurce były chwilą wytchnienia i modlitwy dla ludzie pracujących na roli, a dla mnie pierwszą katechezą – taką, która nie kończy się wraz z dzieciństwem, ale dojrzewa razem z człowiekiem.
Majowe śpiewy i modlitwy uczą, że Bóg jest obecny nie tylko w kościele, ale także przy wiejskiej figurce, w śpiewie ludzi i w ciszy wieczoru.
Ludowe nabożeństwo to żywa pamięć wiary, przekazywana z pokolenia na pokolenie — zapisana w sercach, gestach i wspólnym trwaniu przed Bogiem.
Dziś często zadaję sobie pytanie: gdzie są te babcie, które potrafiły przekazywać wiarę swoim przykładem? Gdzie jest to pokolenie, które rozumiało, że najważniejsze rzeczy przekazuje się nie słowami, ale sercem…
Kilka lat temu spędziłem kilka dni na Podlasiu w maju. Odwiedziłem kilka wiosek w poszukiwaniu majowego zwyczaju modlitwy. Znalazłem jedną kapliczkę i 3 starsze Panie odprawiające wspólnie nabożeństwo majowe. Młodego pokolenia zabrakło… 🙁
Maryjo, Królowo Polski, módl się za Nami.